Coffee, new magazines and just next lazy morning..
Pod koniec zeszłego roku szkolnego postanowiłam, że począwszy od września wyjątkowo o siebie zadbam - codziennie zmuszę się do połknięcia witaminy C, wypiję świeży sok z marchwi i zjem łyżkę miodu. Niestety, szybko zapomniałam o tym postanowieniu i.. oczywiście od razu się to na mnie zemściło! Już w trzecim tygodniu nauki złapała mnie grypa. Staram się jednak nie narzekać - w sumie, w końcu mam czas aby zrobić przegląd prasy i troszkę poleniuchować. Niestety pewnie to również się na mnie zemści - przyszły tydzień mnie wykończy - będę miała tyle pracy do nadrobienia.. Ale cóż. nie będę się martwiła na zapas :) Tymczasem, korzystając z wolnej chwili chciałam się z Wami podzielić moimi najnowszymi odkryciami...

Od dłuższego czasu z wielkim zaciekawieniem obserwuję rozwijającą się gamę produktów eko, ale dopiero niedawno odkryłam markę, która naprawdę zasługuje na zaufanie - Barry M. To świetna marka, która w Polsce cieszy się zdecydowanie zbyt małą popularnością - zważywszy na jakość jej produktów powinna znajdować się na prowadzeniu firm kosmetycznych... Na szczęście jest w internecie strona, która oferuje całą paletę różnorodnych kosmetyków Barry M, gwarantuje szybkość przesyłki i uśmiech na twarzy klienta - beingeco.pl. Nazwa mówi sama za siebie, prawda? :) Wszystkie produkty z tej strony nie spowodowały cierpień ani jednego zwierzęcia a dodatkowo nadają się do stosowania przez Wegan. Poniżej kilka moich faworytów

Lakier do paznokci w bardzo intensywnym kolorze - w sam raz na jesień (ja pokrywam paznokcie tylko jedną warstwą, żeby nie był za bardzo drapieżny :)) Bardzo szybko schnie ( miło mnie zaskoczył!) i utrzymuje się na paznokciach nawet przez cały tydzień.

Biała kredka do paznokci - aż wstyd się przyznać, ale dopiero tydzień temu dowiedziałam się, że coś tak wspaniałego wogóle można kupić. To dla mnie ważne odkrycie, bo dotąd strasznie męczyłam się ze zrobieniem estetycznego french manicure.. A teraz ten problem mam już z głowy, bo ta kredka spisuje się naprawdę idealnie :)

Połyskujący puder w kremie doskonale podkreśla opaleniznę.. Mam nadzieję, że dzięki niemu nie będę blada nawet w środku zimy..


Pyłek pigmentowy to kolejny kosmetyk, który bardzo mnie zadziwił, gdyż na początku, po obejrzeniu opakowania byłam przekonana, że to błyszczyk do ust a nie sypki proszek do podkreślenia oczu i policzków. Na szczęscie okazało się, że nadaje się również do koloryzacji warg, dodając im przy tym dużo blasku :)

I jeszcze coś z zupełnie innej beczki.. Jak zapewne wiecie Wrangler to legenda odzieży dżinsowej .. Ale pewnie nie słyszeliście dotąd o tym, że wszystko zaczęło się od firmy produkującej roboczą odzież z dżinsu Hudson Overall Company, która powstała w 1940 roku. W 1917 roku Hudson zmieniła nazwę na Blue Bell, a w latach 40 powołała do życia markę Wrangler. W sezonie jesień zima 2009/2010 Wrangler reaktywuje markę Blue Bell, gdyż to dżinsowa marka premium - łączy nowoczesne fasony i style z najwyższej jakości tkaninami. Od sezonu wiosna lato 2011 Blue Bell jest Made in USA i jest sprzedawana na całym świecie.
Dlatego chciałam podzelić się z Wami kilkoma ciekawostkami na temat firmy i pokazać Wam przepiękne zdjęcia z kampani Wranglera wykonane przez najwybitniejszych fotografów :)



























