Kilka słów o blogowaniu i życiu ...

4:00 PM CHOCAROME 15 Comments

Długo nie dawałam żadnego znaku istnienia, wiem. Tym razem moja absencja nie była bynajmniej spowodowana ujemnymi temperaturami, które uniemożliwiają plenerowe sesje, czy też brakiem tak cennego czasu. 
 W końcu dojrzałam do refleksji - czym jest dla mnie blogowanie? Kilka incydentów, które rozegrały się w moim krótkim, aczkolwiek całkiem skomplikowanym i intensywnym życiu, skłoniło mnie do analizy priorytetów. Nigdy wcześniej nie podejmowałam prób zdefiniowania jak ważną rolę w moim żywocie odgrywają niektóre jego elementy. Wychodziłam z założenia, że skoro wszystko układa się w mniejszym, lub większym stopniu tak jak powinno (nie zawsze było idealnie, w końcu życie nigdy nie jest usłane różami i na każdym kroku czyhają na nas nieprzewidziane niespodzianki, jednak kiedy patrzę na przeszłość z dzisiejszej perspektywy, mogę spokojnie powiedzieć, ze mimo wszystkich wzlotów i upadków - było całkiem nieźle), nie ma sensu zastanawiać się czy poszczególne części mojego bytu składają się w jedną spójną i logiczną całość. Niestety (choć mimo absurdalności tego stwierdzenia - może jednak "stety" ? ) wydarzenia, które mnie dotknęły, wywołały u mnie falę rozmyślań na temat sensu czynności, które pochłaniają tak ogromne nakłady pracy i energii. Jak zapewne się domyślacie (i słusznie!) - blogowanie było jednym z wielu aspektów istoty mojej zadumy. Jakiś czas temu usłyszałam twierdzenie, iż prowadzenie własnego kąta w sieci stało się nieodłączną częścią mnie, partią mojej duszy. Kiedyś faktycznie utożsamiałam się z tym poglądem, jednak bieg moich losów sprawił, że zaczęłam przywiązywać coraz mniejszą wagę do dóbr materialnych, trendów i spraw natury finansowej. Wiem, że  kłóci się to z opinią niektórych ludzi na mój temat - w przeciągu ostatnich kilku lat naprawdę wiele różnych jednostek zarzucało mi powierzchowność. Szkoda tylko, że tak łatwo jest wystawić ocenę, nie znając prawdy. Zawsze zastanawiało mnie to, że najwięcej do powiedzenia mają osoby, które kompletnie nie orientują się w danym temacie - ale w końcu "Nie znam się, to się wypowiem" to już dewiza Polaków. Jednak fakt, że tak wiele opinii jest wystawianych zdecydowanie zbyt pochopnie, a wiele decyzji podjętych zbyt gwałtownie naprawdę boli. Nieodpowiednia, fałszywa krytyka potrafi być ciosem prosto w serce. To przykre, kiedy na podstawie jednego faktu ludzie tworzą obraz całego człowieka, budują własną wersję prawdy, stawiają mur pomiędzy obiektywną rzeczywistością, a swoimi poglądami, które szybko stają się ich osobistymi aksjomatami. Czasami odnoszę wrażenie (być może jest ono błędne, ale jak dotąd nikt nie wyprowadził mnie z omyłki), że przez to, że jestem bloggerką, poniekąd modową, jestem automatycznie postrzegana jako osoba, dla której przeglądanie  Elle i całodobowe wpatrywanie się w obrazy wychudzonych, ale zarazem posągowo pięknych modelek, emitowane na stacjach pokroju FashionTV  jest  kwintesencją istnienia. Nie ręczę za to, czy w przypadku niektórych moich koleżanek po fachu faktycznie tak nie jest, jednak w przypływie szczerości mogę wyznać, że jeśli chodzi o mnie - sprawa maluje się diametralnie inaczej. Jestem przekonana, że nawet większość moich bliskich znajomych nie orientuje się, czym tak naprawdę się interesuję. Cóż, nie jest to co prawda nic szczególnie zaskakującego, jednak jest mi szalenie miło, kiedy ktoś widzi mnie również w kategoriach innych niż "przeciętna bloggerka, dla której drugim domem jest Zara" i "dziewczyna, która ocenia innych na podstawie tego, czy kolor ich spodni dobrze komponuje się z kolorem skarpetek".
Fakt, że zaczęłam prowadzić bloga o tematyce stricte szafiarskiej nie wpłynął na moją osobowość oraz na sposób w jaki postrzegam świat. Nie zmieniło się absolutnie nic, pomijając to, że żaden mróz nie jest mi już straszny (mam już za sobą rozbieranie się do bluzki przy temperaturze -14, więc wiem co to prawdziwa głupota i nieodpowiedzialność :)), cenię pracę grafików komputerowych, bo wiem, że zmiana kontrastu i nasycenia pojedynczego zdjęcia potrafi czasami zająć nawet 15 minut, oraz zdaję sobie sprawę z tego, że choć społeczeństwo dzieli się na ludzi i parapety, siedząc przy komputerze dłużej niż dwie godziny można odnieść wrażenie, że tych drugich jest zdecydowanie więcej...
Czuję jednak, że za bardzo zboczyłam z tematu, któremu chciałam poświęcić cały ten rozwlekły wywód. Z wszystkich tych uzupełniających dygresji, można wysnuć jeden wniosek -  blogowanie absolutnie nie jest dla mnie ważniejsze od oddychania,  nauki oraz ludzi. To życie jest dla mnie najistotniejszą wartością, a prowadzenie bloga to tak naprawdę tylko czynność, jedna z wielu, a nie lifestyle czy też niewiadomo co. Przynajmniej w moim przypadku.
Sama pogubiłam się już we własnych myślach - celem tworzenia tego wpisu miało być subtelne zakomunikowanie, że w przeciągu ostatnich dwóch tygodni hierarchia moich priorytetów uległa nieznacznej modyfikacji i zorientowałam się, że życie przecieka nam przez palce tak szybko, że kiedy w końcu udaje nam się to zauważyć, jest już za późno, aby naprawić swoje błędy.  Nie chcę pewnego dnia obudzić się z myślą, ze przegrałam wszystkie swoje szanse. Zbyt wiele ostatnio straciłam, potrzebuję dużo czasu, aby doprowadzić wszystko do porządku, mówiąc kolokwialnie "ogarnąć się" i wszystko sobie poukładać. Potrzeba wielu dni, aby świeże rany się zagoiły, a czasami, jak śpiewa  Amy Lee "these wounds won't seem to heal, this pain is just too real, there is just too much that time can not erase"... Staram się jednak wierzyć w to, że zawsze można uśmiechnąć się po to, aby powstrzymać łzy i po prostu iść na przód. Przyszłość z całą pewnością ma w swoim zanadrzu jeszcze wiele enigmatycznych niespodzianek.

Żałuję tylko, że potrzeba calego życia, aby nauczyć się żyć. 

PS. Korzystając z okazji, chciałabym bardzo serdecznie pozdrowić środkowym palcem wszystkich fałszywych "przyjaciół".  Większym szacunkiem darzę prawdziwych wrogów, niż nieszczerych i  obłudnych znajomych, którzy udają bliskich. Zostawiam Was z kilkoma cytatami, które powinny pobudzić Wasze sumienia do (auto)refleksji...

Czasami kłamstwa, zwłaszcza te najgorsze są niczym flary wystrzelone w ciemność. Ostrzegają przed zbliżającą się katastrofą.

Kto nie zna prawdy, ten jest tylko głupcem. Ale kto ją zna i nazywa kłamstwem, ten jest zbrodniarzem.

Często nienawiść sama sobie zadaje rany

Zawiść rani fałszywymi oskarżeniami.



         with love,
                  Kasia 

You Might Also Like

15 komentarzy:

  1. prawda!!! wszystko co piszesz to prawda, a zawistni ludzie czekają aż Ci się noga powinie, nie martws się szkoda czasu, rób swoje i żyj po swojemu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio również zmieniam tok swojego myślenia. Blog jest dla mnie bardzo ważnych jednak po ogromnych zmianach przestał być moją częścią, publicznym pamiętnikiem a powoli staje się po prostu wizytówką w internecie, miejscem gdzie chcę się pochwalić tym co robię (wydaje mi się wartościowego). Zaczęłam dbać o prywatność i nie czuję już potrzeby wstawiania tam fotek z codziennego życia. ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Głęboko...
    To oczywiste, że ludzie nie znając Cię tworzą Twój własny obraz. To nautralne i nic z tym nie zrobisz. Najgorsze kest to że jak go stworzą to często później rozpowiadają to jakby znali Cię najlepiej... Jakby znali Cię jak nikt inny.
    Blog to TYLKO blog i raczej to jest hobby niż coś super-ważnego. ŻYCIE toczy się poza internetem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. najwiecej o sobie mozna dowiedziec sie od ludzi ktorych nie znamy
    oni twierdza ze wiedza o nas wszystko

    co do mody, ta mnie nigdy nie krecila, nie znosze chodzi na zakupy, jakbym mogla to caly dzien spedzilabym w rozciagnietym swetrze i leginsach ale podziwiam wszytskie dziewczyny ktorym chce sie zadbac o stroj i ladnie wymalowac, i jeszcze to uwiecznic na zdjeciach i zamieszczac w sieci

    OdpowiedzUsuń
  5. jej,ale sie wzruszyłam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam cię serdecznie jestem tu pierwszy raz:) muszę powiedziec że blogowe życie jak ja to mówie to dla mnie drugi "prawdziwy" dom.Prowadzilam kiedys bloga ale mialam jedna osobe ktora dala mi niezle w kosc i bloga usunelam.Dlatego teraz postanowilam zalorzyc nowego na ktorego serdecznie zapraszam zwariowana25.blogspot.com .A takimi ludzmi nie ma co sie przejmowac bo tacy ludzie tylko nam zazdroszcza.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę musiałaś się napracować nad tą notką:). I warto było!

    OdpowiedzUsuń
  8. całe życie się uczymy stety czy niestety : ważne żeby wyciągać wnioski :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy15:13

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy12:25

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny wpis ! Cała prawda... ja dopiero zaczynam blogować , robię to bo lubię a już znajdę grupę znajomych którzy mają coś do powiedzenia mimo to , że kompletnie nie znają się na rzeczy ... wielokrotnie tacy ludzie tak naprawdę nam zazdroszczą , że mamy coś czym się interesujemy , że możemy poznawać poprzez blogowanie ciekawych ludzi, chłonąć wiedzę w kategoriach w których się "obracamy". Większe grono tych także ludzi woli się zajmować życiem innych a nie swoim ponieważ tak jest łatwiej .. To dosyć szeroki temat .. Jedno jest pewne w dzisiejszych czasach świetnie spisuje się zdanie " umiesz liczyć, licz na siebie"

    Pozdrawiam Anna

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy17:00

    Popieram Twoje słowa Kasiu. Fałszywcy tylko czekają na potknięcie, sami nie będąc przy tym idealnymi. Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz rację. Sama doświadczam ogromu nienawiści ze strony zupełnie nieznanych mi ludzi, tylko dlatego, że bloguję. Chyba masz rację, że to cecha Polaków. Zawiść za którą idzie nienawiść...



    www.confassion.pl - mój sklep internetowy z ubraniami dla Blogerek i nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy22:11

    Write more, thats all I have to say. Literally, it seems as though you relied
    on the video to make your point. You definitely know what
    youre talking about, why waste your intelligence on just posting videos to your weblog
    when you could be giving us something informative to read?


    Here is my website: Back Pain Relief

    OdpowiedzUsuń

I'll be so happy if you follow my blog and let me know what you think about it. I always follow back.I read ALL coments!

Będzie miło jeśli dodasz mnie do obserwowanych - zrobię to samo i z przyjemnością zajrzę na Twoją stronę